poniedziałek, 30 marca 2009
zmiana image...
Od zawsze miałam problem z moimi włosami. Odkąd pamiętam kręciły się niemiłosiernie. Po 19 latach życia z tą szopą na głowie powiedziałam dość. Muszę coś z nimi zrobić. Samo skracanie nie pomagało, bo i tak zaraz odrastały z powrotem. Postanowiłam więc, że je sobie wyprostuję. Kupiłam w sklepie prostownicę do włosów i poprosiłam koleżankę, żeby mi pomogła. Olka nie była doświadczoną fryzjerką, ale interesowała się tym tematem. Wpadła do mnie pogadałyśmy, a potem wzięła się do „pracy”. W sumie dopytywała się ze trzy razy czy jestem tego pewna, ale ja nie zmieniłam swojego zdania. Kumpela więc bez problemu wyprostowała moje włosy. Moja nowa fryzura od razu mi się spodobała, jej z kolei nie za bardzo. Powiedziałam, że to kwestia przyzwyczajenia. Faktycznie w szkole wszyscy byli zdziwieni, a moja mama była na mnie na początku wściekła. Ale po jakichś dwóch tygodniach sama przyznała, że mimo wszystko w prostych włosach wyglądam nawet nieco lepiej niż w kręconych.
Etykiety:
proste włosy,
prostownice,
włosy
Subskrybuj:
Posty (Atom)